Kontakt: factio.pl@gmail.com

Zakon

Kto rządzi krajem? Rząd? Premier? Prezydent? A jeśli ktoś bez twojej wiedzy steruje tym, na kogo oddasz swój głos w wyborach? Czy gdyby się okazało, że nad Rządem, Premierem, Prezydentem jest władza wieczna i absolutna, której nikt nie może zagrozić, uwierzyłbyś?

Władza pozostająca w ukryciu tworzy fasadowy Rząd i opozycję dowolnie nimi sterując, jednocześnie dając społeczeństwu złudzenie decyzyjności. To ona decyduje o wszystkim i nigdy nie zostanie obalona, bo szary obywatel nie zdaje sobie sprawy z jej istnienia.

„Zakon” to powieść, która z lotu ptaka przedstawia wydarzenia, które wstrząsnęły i oburzyły Polaków w XXI wieku. Czy katastrofa w Smoleńsku, „taśmy prawdy”, seryjne samobójstwa polityków mają wspólny mianownik?

Ciemna strona działalności służb specjalnych. Zakulisowe sprawowanie władzy. Czasem fikcja otwiera oczy na prawdę.

 

Warszawa, 10 kwietnia 2010 r., godz.8:35.
Bliźniak właśnie rozmawiał z doradcą o najbliższych wyborach. Wiedział, że poparcie kandydata jego partii jest niskie. Starali się odzyskać sympatię społeczeństwa. Początek działań sztabu wyborczego stanowiła dzisiejsza wizyta jego brata w Katyniu. Miejsce to było szczególne, każdy Polak o nim słyszał i wiedział, z jakimi wydarzeniami w historii kraju było związane. Doradcy od wizerunku doradzili, aby właśnie tam jego brat ogłosił ponownie chęć kandydowania na najwyższe stanowisko w kraju. Przed samym wyjazdem powstało wiele zamieszania związanego z samolotem, którym miał lecieć prezydent. Premier i jego ludzie za wszelką cenę chcieli przeszkodzić w tej wizycie. Doszło nawet do tego, że ostatecznie zaplanowano dwie oddzielne wizyty. Pierwsza miała miejsce trzy dni temu – wówczas poleciał premier. Druga wizyta, tym razem prezydencka, odbywała się dzisiaj. Żałował, że najważniejsi politycy w kraju nie potrafili w zgodzie zorganizować wizyty w takim miejscu.

Z tego rozmyślania wyrwał go głos najbliższego doradcy:

– Prezesie, telefon. Brat dzwoni. Jest jakiś problem.

Brat prezydenta spojrzał na doradcę i wziął do ręki aparat. Po chwili powiedział do słuchawki:

– Co jest, Leszku?

– Mamy tutaj problem. Pogoda jest ponoć straszna, mgła. Pilot ma wątpliwości, czy wyląduje – powiedział szybko prezydent.

– Musicie wylądować. Wiesz przecież, jak ważna jest ta wizyta.

– Wiem. Pilot sugeruje lądowanie w innym miejscu i dojazd samochodami. Przekonaliśmy go, aby spróbował podejść do lądowania. Jak się nie uda, to wtedy za…

Wypowiedź prezydenta została nagle przerwana. Zapanowała głucha cisza. Bliźniak zmarszczył czoło i już miał zamiar oddać telefon, gdy w słuchawce usłyszał cichy głos:

Zdrawstwuj, towariszcz…

– Halo? Kto mówi? Proszę dać mi brata do telefonu – powiedział prezes partii.

– Oj, towarzyszu… Nie mogę dać brata do telefonu. Brat chyba już z wami nie porozmawia, towarzyszu – powiedział rozmówca.

– Kto mówi? Proszę mi natychmiast dać brata do telefonu! – krzyczał prezes. Wszyscy obecni w pokoju spojrzeli na niego z wyrazem zdziwienia.

– Ja nie mogę nic towarzyszowi dać. Ja już dałem. Dałem wam, towarzyszu, władzę. Mieliście tylko nie przeszkadzać. A wy co? Mieszacie się w politykę innych krajów. Wasz brat, towarzyszu, staje w Gruzji na czele koalicji przeciw Rosji. Psujecie moje plany, towarzyszu. A ja tego nie lubię. Muszę was ukarać, i to srodze – kontynuowała osoba pod drugiej stronie.

– Ale ja nie rozumiem. Co się dzieje? Z kim rozmawiam? – dopytywał prezes.

– Nic się nie dzieje. Już się zadziało. A z kim rozmawiacie, towarzyszu? Ze swoim sumieniem. Ha, ha, ha! – zabrzmiał złowieszczy głos, po czym nastąpiło rozłączenie.

Prezes partii siedział w milczeniu. Po chwili spojrzał na zegarek – wskazówki pokazywały godzinę 8:45. Prezydent powinien już wylądować. Wszyscy obecni w pomieszczeniu milcząco patrzyli na niego. Ciszę przerwał dzwonek telefonu komórkowego jednego z doradców. Ten odebrał połączenie i słuchał w milczeniu. Jego twarz robiła się coraz bledsza. Po chwili spojrzał w stronę bliźniaka.

– Panie prezesie, wydarzyła się tragedia – powiedział drżącym głosem. – Samolot nie dał rady wylądować. Trzy osoby odwożą do szpitala. Reszta zginęła.

Wszyscy obecni stali oniemiali. Doradca kontynuował:

– Może pośród tych rannych jest prezydent i jego małżonka.

Prezes tych słów już nie słyszał. Schował głowę w dłonie i cicho zapłakał.

ISBN: 978-83-948176-0-2

ISBN e-book MOBI: 978-83-948176-3-3

ISBN e-book EPUB: 978-83-948176-1-9

ISBN e-book PDF: 978-83-948176-2-6